Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 października 2011

Martyna Wojciechowska, Kobieta na krańcu świata 2

Przyznaję – sięgnęłam po tę książkę ze względu na postać autorki. Imponuje mi tym, że realizuje w życiu swoje marzenia, ciągle prze naprzód i nie przeszkadzają jej w tym nawet najwyższe góry na naszej planecie. Imponuje mi, że nie zrezygnowała z tego wszystkiego na rzecz macierzyństwa. Wiele kobiet w Polsce rezygnuje ze swoich planów zawodowych, bo utarło się, że jeśli tego nie zrobią, będą złymi matkami. A bycie „złą matką” ma mniej więcej taki wydźwięk jak „gej Żyd”, czyli negatywny.
No więc zaimponowała mi postać autorki, ale mimo wszystko spodziewałam się banałów w rodzaju: „kobiety są szyją, która kręci głową” – takich wyświechtanych frazesów o roli kobiet i mężczyzn. Tymczasem... książka mnie zaskoczyła.

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Ursula K. Le Guin, Lawinia

Lawinia to milcząca bohaterka „Eneidy” Wergiliusza, żona Eneasza. Według przepowiedni ma poślubić cudzoziemca, który nawiedzi ziemie Lacjum. Na tym kończy się jej rola w starożytnym poemacie. Ursula K. Le Guin przywraca ją do życia po przeszło dwóch tysiącach lat i daje możliwość opowiedzenia tej historii z własnego punktu widzenia. Najpierw dzieciństwo i młodość, rozpacz i szaleństwo matki po stracie braci, potem adoratorzy, uczestnictwo w rytuałach, wojna, ślub z Eneaszem, w końcu jego śmierć i jej dalsze samotne życie. Lawinia dostaje jednak od autorki coś jeszcze – kontakt ze swoim stwórcą (Wergiliuszem) i wiedzę o zdarzeniach, które dopiero nadejdą. To więcej, niż mogą liczyć inni śmiertelnicy. Może to rekompensata za wieki milczenia.
Opowieść zawarta w „Lawinii” ma ponad dwa tysiące lat. Trudno więc oczekiwać od niej czegoś zaskakującego. Wątki, postacie, zachowania zdążyły już utrwalić się na dobre w naszej kulturze – po prostu w ogóle ich nie dostrzegamy. Znamy tysiące takich bohaterek, małżeństw, relacji, wojen. Dlatego książka może być momentami nużąca. Jednak w ocenie należy wziąć też pod uwagę kontekst. Le Guin chyba ma tego świadomość. W posłowiu obszernie tłumaczy swoje zafascynowanie wczesnym Rzymem, jego zasadami, rytuałami, traktowaniem kobiet. Jej zafascynowanie widać w ogromnej wiedzy, jaką autorka dzieli się z czytelnikiem opisując kult bóstw, przyrodę, a nawet położenie geograficzne. Przypomina też, że wszystko to stanowi część, fundament naszej europejskiej kultury. Powinni o tym pamiętać szczególnie ci, dla których Europa zaczęła się wraz z nastaniem chrześcijaństwa.
Podobny pomysł miała parę lat temu Margaret Atwood. W „Penelopiadzie” oddała głos czekającej na Odyseusza Penelopie. Obie książki można zaliczyć do nurtu odkrywających HERstory w HIStory.

wtorek, 10 maja 2011

George R. R. Martin, Gra o tron

Jest Mur; zamki, w tym królewski z urzędującym w nim tłustym i rubasznym Królem; lordowie; Północ i Południe; osierocone rodzeństwo poprzedniego władcy i nowy Namiestnik. Nowy Namiestnik ma do wypełnienia poważne zadanie. Co Król wymarzy, ma zbudować. W dosadniejszej zaś wersji, krążącej wśród poddanych, co Król zje, Namiestnik ma pozbierać… skutki. Mniej więcej od tego momentu, mianowania nowego Namiestnika oczywiście, a nie zbierania nieczystości, zostajemy wciągnięci w sieć intryg dworskich i poza dworskich. Sieć jest tak skomplikowana jak zarządzanie quasi-średniowiecznym państwem, gdzie pożąda się władzy, a głos ludu ma siłę oddziaływania jedynie w najbliższej karczmie. Dziesiątki postaci przemierzają strony tej książki, to prawda. Niektóre okażą się kluczowe, choć wydają się niepozorne (Karzeł). Inne zaś mimo, że potężne (Królowa) i wpływające na rozwój wydarzeń, wypowiedzą do nas bezpośrednio jedynie kilka zdań. W tym to najsłynniejsze: „W walce o tron zwycięża się albo umiera. Nie ma ziemi niczyjej”. Uwaga! Nie mylić z serialem, gdzie Królowej wkłada się w usta o wiele więcej wypowiedzi. Nie należy się jednak złościć z powodu takich „przekłamań” skoro scenarzystą jest sam autor.


No dobrze, ale jak w tej plejadzie postaci wypadają kobiety? Czy, jak przystało na fantastykę, mają do odegrania głównie role matek, żon, dziwek lub ewentualnie  wojowniczek? No cóż… Ale z drugiej strony mężczyźni też nie mają dużego wyboru - rycerze, królowie, strażnicy Muru – ubrani na czarno i żyjących w celibacie. Proponuję zacisnąć zęby i bronić przed nasuwającymi się skojarzeniami. A ty, z kim się utożsamiasz?