Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Robert Silverberg, Zamek Lorda Valentine’a

„Zamek Lorda Valentine’a” to pierwsza powieść ze znanego cyklu o planecie Majipoor.
Valentine budzi się w pobliżu miasta Pidruid. Nie pamięta, jak się tam znalazł, ani kim konkretnie jest. Z przeszłością łączy go jedynie bogato wyposażony mieszek. Niestety, Valentine nie jest nawet świadomy wartości trzymanych w nim monet. W mieście za kilka dni odbędzie się wielki festyn, na którym mieszkańcy świętować będą przybycie Koronala. Władca traktowany dotąd z szacunkiem, zaczął w ostatnim czasie wydawać osobliwe rozporządzenia. Jednak sny płynące od Pani i Króla Snów nie dają powodu do niepokoju, więc mieszkańcy zamierzają świętować hucznie. Valentine z braku innych pomysłów, dołącza do grupy żonglerów. W miarę upływu czasu jego sny zostają zdominowane przez straszne obrazy zniszczonej planety. Czy Majipoorowi grozi niebezpieczeństwo i czy ma z nim coś wspólnego Koronal o imieniu... Valentine?

wtorek, 7 czerwca 2011

George R.R. Martin, Starcie królów


Do starcia królów potrzeba ich co najmniej dwojga. W Zachodnich Królestwach jest urodzaj. Do schedy po Robercie pretendują trzej lordowie, jego syn i inni. Trudno powiedzieć, kto ma do niego prawo. Ziemie Królestw ogarnia wojna, a niebo przemierza czerwona kometa. Niektórzy mówią, że zwiastuje narodziny smoków. Ale kto wierzy w istnienie smoków, nawet jeśli ich ogromne czaszki wciąż spoczywają w podziemiach zamku Królewskiej Przystani? Inni wolą w gorejącym ogniu komety upatrywać zwiastuna nadejścia Pana Światła. Jedno jest jednak pewne – magia budzi się do życia, a zajęci doczesnością ludzie zdają się tego w ogóle nie zauważać. Jedynie Strażnicy Muru ślą coraz bardziej niecierpliwe listy. Tymczasem ogłoszono koniec lata a Zima nadchodzi wielkimi krokami.

Czym tak naprawdę jest owa Zima? Bo już chyba nikt nie ma złudzeń, że to tylko pora roku z przesadnie dużą ilością bieli. Jeśli Jesień to splądrowane ziemie, głodujące miasta, zakradające się i mordujące cienie; jeśli to martwi-żywi Inni i skłócone społeczeństwa rzucone w wir wojny, to strach pomyśleć co jeszcze przed nami. Zima będzie zapewne eskalacją wszystkich tych konfliktów. Czy istnieje jeszcze szansa na ponowne przyjście Lata?


A może Zima będzie czasem potężnych kobiet? Znamy już kilka kandydatek. Prawie przy każdej ważniejszej, męskiej postaci pojawia się jego odpowiedniczka. Czasem działają razem w jakiejś sprawie, czasem przeciw. W Królewskiej Przystani o wpływy na dworze walczą Cersei i Tyrion. Siostra Theona Greyjoy’a, Asha wyprzedziła go już w walce o schedę po ojcu. Prawdziwą autorką sukcesu Stannisa jest Melisandre. Renly ma (lub miał) Brienne a do odziedziczenia Winterfell, poza królem Robbem, pretendują już tylko dwie siostry – Sansa i Arya. Tylko Daenerys wydaje się osamotniona na wschodzie. Ma na pociechę jedynie trzy smoki. Trudno powiedzieć, czy taki dualizm będzie miał znaczenie w kolejnych częściach, czy jest jedynie mimowolnym odwzorowaniem dualizmu kultury, w której się obracamy: męskie/żeńskie, dzień/noc, życie/śmierć itp. Pozostaje tylko czytać dalej.