Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lesbian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lesbian. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2011

Anna Laszuk, Dziewczyny, wyjdźcie z szafy!


Ta książka to zbiór wywiadów przeprowadzonych z polskimi lesbijkami. Tak, takowe istnieją, czy się to komuś podoba, czy nie.

Siłą tej książki jest różnorodność. Wśród rozmówczyń Laszuk są: aktywistki feministyczne, matki, przedszkolanki, byłe zakonnice, świeckie działaczki kościelne, psycholożki i artystki; kobiety ze środowisk wiejskich i miast; wychowujące dzieci, w związkach i singielki. Lesbijki występują pod każdą szerokością geograficzną i w każdej grupie społecznej. Na każde 25 kobiet, które znasz, statystycznie jedna to lesbijka (4%). Ta książka to zbiór ich historii – czasem szczęśliwych, czasem nasączonych stereotypami, również wewnętrznymi, a na pewno trudnych w starciu z Polską Normą i Tradycją. Jeśli się komuś wydaje, że homoseksualizm to współczesny import z zachodu, polecam fascynujące historie lesbijek po sześćdziesiątce. Nie trzeba chyba mówić, że w PRL kobiety nie tylko nie były dyskryminowane, jak zapewniali towarzysze, ale też wszystkie były heteroseksualne. Wrażenie wywierają też opowieści byłych zakonnic i kobiet o poglądach prawicowych, które muszą pokonać więcej barier niż zwykle: swoje stereotypy, stereotypy zakorzenione w społeczeństwie, ale przede wszystkim wrogie z zasady nastawienie samego kościoła (chociaż powinnam chyba napisać Kościoła, bo chodzi o ludzi a nie o budynek). Poza tym na uwagę zasługują historie kobiet biseksualnych, które w polskiej świadomości politycznej i społecznej praktycznie nie istnieją.

Na końcu książki znajduje się kalendarium wydarzeń ważnych dla ruchu LBT w Polsce i na świecie, opracowane na podstawie informacji ze stron lesbijka.org.pl i porozumienie.lesbijek.org.

środa, 13 lipca 2011

Sarah Waters, Fingersmith

What would you do if someone offered you three thousand pounds? Well... you must trick a lady, make her love your associate and put her in a madhouse. That shouldn’t be difficult, because you are a fingersmith, grown up among petty thieves at Lant Street in London. Well, easy to say.
It was really hard, almost impossible, to predict what happen next. In the middle of the book, there is a turn o the plot, which made my cheeks redden even more. What I like in Sarah Water’s books most is that the lesbian love is something as natural in society as heterosexual one. Nobody is making laugh and nobody is pointing out two ladies in love. It is some kind of the parallel reality, because of course in our societies, especially during previous centuries, women were not to be together. This is also the main objection towards Waters among lesbian societies now. They say that Water’s books have nothing in common with real life, say nothing about everyday struggle. But why should they? Isn’t that obvious that lesbians should have their own happily-ever-after stories like everybody else? Growing up in a culture where female princesses long to have their Mr. Rights it is quite hard to resist the stereotypes. And when you do, for example by reading, it occurs that every lesbian must be unhappy because of... being a lesbian. For me, it is some kind of self-fulfilling prophecy and I reject that. I prefer to read about happy women in love.